Uzytkownik "Gzyms" napisal w wiadomosci
> > Och, no po prostu geniusz z Ciebie wylazi, no nie moge sie nadziwic! Po
> > szesciu godzinach z osobami srednio madrymi mam ochote na inteligentna
> > rozrywke w gronie bystrych ludzi i mam.
> To nawet uszczypliwoscia ciezko nazwac :( Taki jeden z rzadu tez w
> podobnym stylu ma wypowiedzi, ale to nie jest sedno sprawy.
Nie no, dlaczego. Facet w przebieglosci swego umyslu przyjal, ze nie dosc,
ze jezdze xle i trzeba mnie unikac, to jeszcze jezdze o godzinie 7:45 i
15:00 trasa Kolobrzeska-Jaroty.
> > ze jezdze xle, przy czym
> > jak na razie okazalo sie, ze jezdze zgodnie z przepisami.
> Ale to jest opinia Twoja, subiektywna, czy jakiejs szanownej komisji? A
> moze masz znajomych hmmm np. policjantow, ktorzy Cie w tym utwierdzaja?
No tak, wiec Twoim zdaniem tylko panowie policjanci wiedza, czy czlowiek
jexdzi zgodnie z przepisami? Czyli, jesli znam przepisy (te, ktore mnie
dotycza oczywiscie, nie mowie o jezdzeniu z przyczepa czy jakichs innych
takich), i sie do nich stosuje, to jezdze zgodnie z przepisami? Bo nie wiem.
> I piesi sa zmora kierowcow ;-))
Tak, wlasnie, z czystej przekory cala droge dopracy ide po ulicy, a jak sie
nie da, to przynajmniej wlaze im niespodziewanie przed maske - a co, niech
hamuja!
A co, jesli jade autobusem? Jestem pewnie zmora pasazerow i kierowcy...
> Alleluja, a tak przy okazji co to za marka, ktora "tanczy".
Marka Metafora. Tu mozesz sobie obejrzec jak wyglada
http://pl.wikipedia.org/wiki/Metafora . Jest dosc popularna, dziwie sie, ze
jej nie znasz. Jesli bedziesz kiedys chcial, i bedzie okazja, to Ci moge
wiecej poopowiadac.
> No coz pozostaje tylko zyczyc Ci abys znalazla kogos, kto nauczy Ci
> jazdy na poslizgu i wychodzenia z poslizgow bez pozostawiajacej na
> psychice sladow traumy .... Bo jazda po sniegu i lodzie uczy pokory.
> p.s. podobno w Olsztynie kiedys w word'dzie byla szkola bezpiecznej
> jazdy, za niewielka kaske mozna bylo pojezdzic np. na trolejach,
> naprawde polecam (nauke jazdy na takim czyms), tylko teraz nie wiem czy
> dalej cos takiego tam sie dzieje.
Dzieje sie na pewno, ale nie wiem, co uwazasz za niewielka sume. Z tego, co
pamietam, jak kilka lat temu sie tym interesowalam, to 4 godziny jazdy
kosztowaly 250zl. Teraz na pewno wiecej. I jakos nie chce mi sie wierzyc, ze
po czterech godzinach bede wytrawnym kierowca "lodowym". Mozna to oczywiscie
traktowac w kategoriach inwestycji w przyszlosc ("jak bedziesz umiala, to
nie rozwalisz samochodu za 50.000), ale poki co jestem nauczycielka, nie
bizneswoman.
> No i te 20 minut ratuje Twoj samochod (silnik) przed szybkim
> wykonczeniem w zimie. Odsniezanie samochodu jest to bardzo dobry sposob
na:
> 1. rogrzanie sie (nawet mozna sie troszke spocic);
> 2. rozgrzanie silnika, co jest szalenie wazne;
> 3. rozgrzanie wnetrza, co powoduje wysuszenie nas i samochodu.
Kiedy ja mowie "uruchomienie", oznacza to siedzenie w samochodzie i
trzymanie nogi na gazie, zeby nie zgasl, a przyznasz, ze wtedy dosc ciezko
jest odsniezac samochod. Mam cos zrabanego w ukladzie paliwowym... Zreszta,
nie chce mi sie wdawac w mechaniczne szczegoly. Tak wiec, zeby dotrzec do
pracy na 8:00 musialabym wyjsc z domu conajmniej o 7:15, a tak mam autobus o
7:30 i nie obchodzi mnie, czy stary grat odpali czy nie.
> A ha, nasz samochod ma 10 lat i jak do tej pory nie sprawial klopotow.
No moj ma wiecej. Sporo wiecej.
> > Ech!!!!! Jak ja bym chciala Cie spotkac na drodze, moj wladco
> > drog! Mmmmmrrrrr, hot, hot!!! Za kolkiem na pewno jestes strasznie
meski.
> A to brzmi jak propozycja, Wy naprawde umowcie sie gdzies na "zewnatrz"
;)))
Zadnego odzewu ze strony Hautamekiego, pewnie sie albo wystraszyl, albo
trenuje jazde, albo umarl z wrazenia...
> Wiecej dystansu .... ale niestety niektorzy nie moga ...
Ja i dystans? Zapomnij.
> E tam odrazu uszczypliwa. Poprostu starasz sie dyskutowac i przedstawiac
> swoje racje, bo myslisz ze sa prawidlowe, kazdy tak ma. Ale "kazdy moze,
> nikt nie musi".
Nie wiem, czy moje racje sa prawidlowe, ale sa moje. Dyskutuje z racjami
innymi. Nie widze w tym nic niestosownego. Prawda jest jak dupa, kazdy ma
wlasna. Ja ZAWSZE bede polemizowala ze stereotypem blondynki za kierownica.
Maja
P.S. Debil dalej stawia samochod na zakrecie.
--
(tak, jestem uszczypliwa)